Monthly Archives:Luty 2021

  • W marcu będzie jak w garncu…

    Zima powoli odpuszcza, ale niech nas nie zwiodą słoneczne dni i topniejące śniegi. Mróz może wrócić w każdym momencie. Zbliża się marzec, a „w marcu jak w garncu” mówią. W poprzednim wpisie pt. „Hu hu ha, hu hu ha, nasza zima zła …” zastanawiałam się, jak to mogło się stać, że ludzie współcześni anatomicznie pozbawieni są intensywnego owłosienia na całym ciele. W dzisiejszym przyjrzyjmy się, jak bez tej sierści nasz gatunek sobie radzi. No bo przecież jakoś radzić sobie musiał zanim wynaleźliśmy ubrania. Jakie mechanizmy biologiczne udało nam się wykorzystać, żeby przetrwać mrozy i chłody? Czy różnimy się w zakresie tych adaptacji/adjustacji w zależności od tego, gdzie przyszliśmy na świat?

    Czytaj dalej
  • Hu hu ha, hu hu ha, nasza zima zła …

    W tym roku zima zaskoczyła nie tylko drogowców, ale i nas – zwykłych śmiertelników. W zeszłym sezonie opady śniegu ominęły większość rejonów Polski. W tym roku śnieżyce i mrozy dochodzące w nocy nawet do – 23 stopni Celsjusza w niektórych regionach naszego pięknego kraju nie pozostawiają złudzeń – zimy bywają srogie. Bez zdobyczy cywilizacji takich jak ogień w kominkach, centralne ogrzewanie, czy innych, zewnętrznych źródeł ciepła raczej byśmy nie przetrwali tych temperatur. Dużo łatwiej byłoby nam funkcjonować w takich warunkach mając na sobie … sierść. No właśnie, czy, zastanawialiście się kiedyś, dlaczego my – ludzie jesteśmy „nadzy“ i w drodze ewolucji straciliśmy ciepłą, futrzaną okrywę?

    Czytaj dalej
  • Nie ma jak u babci

    Ostatni wpis na moim blogu dotyczył całowania. Całowanie, czułość to piękne tematy i cieszę się, że to właśnie one zostały z nami na dłużej. Co więcej, w niedzielę 14 lutego obchodziliśmy święto miłości, a czym byłaby nasza ludzka miłość bez gorących pocałunków? Jednak nie zapominajmy, że miłość to nie tylko ta romantyczna między dwojgiem kochanków, ale i ta żywiona do rodziców, rodzeństwa, dziadków i … babć. Babcie bardzo często są silne zaangażowane w wychowanie wnuków nie zależnie od szerokości geograficznej. Po prostu – babcie i dziadkowie kochają wnuki i są dla nich zazwyczaj znacznie bardziej wyrozumiali niż byli swego czasu dla ich rodziców. A wyrazem ich nieskończonej miłości jest często misja dokarmiania wnucząt, co spotyka się z mieszanymi uczuciami tych ostatnich. „Chcesz jeszcze kotlecika? Nie? To Ci nałożę”. A zatem jak to się stało, że jesteśmy jedynym gatunkiem, u którego zaobserwowano funkcjonowanie instytucji babci? I co do tego wszystkiego ma zjawisko menopauzy?

    Czytaj dalej