Ostatni wpis na moim blogu dotyczył całowania. Całowanie, czułość to piękne tematy i cieszę się, że to właśnie one zostały z nami na dłużej. Co więcej, w niedzielę 14 lutego obchodziliśmy święto miłości, a czym byłaby nasza ludzka miłość bez gorących pocałunków? Jednak nie zapominajmy, że miłość to nie tylko ta romantyczna między dwojgiem kochanków, ale i ta żywiona do rodziców, rodzeństwa, dziadków i … babć. Babcie bardzo często są silne zaangażowane w wychowanie wnuków nie zależnie od szerokości geograficznej. Po prostu – babcie i dziadkowie kochają wnuki i są dla nich zazwyczaj znacznie bardziej wyrozumiali niż byli swego czasu dla ich rodziców. A wyrazem ich nieskończonej miłości jest często misja dokarmiania wnucząt, co spotyka się z mieszanymi uczuciami tych ostatnich. „Chcesz jeszcze kotlecika? Nie? To Ci nałożę”. A zatem jak to się stało, że jesteśmy jedynym gatunkiem, u którego zaobserwowano funkcjonowanie instytucji babci? I co do tego wszystkiego ma zjawisko menopauzy?

Z ewolucyjnego punktu widzenia, najkorzystniej jest móc rozmnażać się przez całe życie i posiadać możliwie jak najwięcej potomstwa, które dotrwa do dorosłości i samo będzie mogło się rozmnażać. Tak też robi większość organizmów. Jednak nie we wszystkich warunkach dożycie dorosłości jest łatwe. Stąd niektóre gatunku stawiają na „ilość” i posiadają bardzo liczne potomstwo, z którego tylko znikoma część dożywa okresu reprodukcyjnego. Inne za to zwracają uwagę na „jakość” i posiadają mniej potomków, za to dbają o nich, dostarczają pożywienie i ochronę po to, by zwiększyć ich szansę na przetrwanie. Co więcej okazuje się, że gdy potomstwo wymaga wyjątkowo dużego zaangażowania i opieki, dużo lepiej jest zakończyć reprodukcję wcześniej i zainwestować czas i energię w ich odchowanie. Taką strategię obrał właśnie gatunek Homo sapiens.

Ludzkie dzieci są bardzo nieporadne na początku swojego życia, osiągają dojrzałość płciową dopiero po nastu latach, zatem z punktu widzenia biologii wymagają długotrwałej opieki i ogromnego zaangażowania opiekunów. Co więcej, 9 miesięczna ciąża i okres laktacji są bardzo wymagające energetycznie dla organizmu matki, co ma niebagatelne znaczenie w kontekście wieku kobiety. Zatem, oprócz rodziców, przydałyby się jeszcze inne osoby, które pomogłyby w wychowaniu potomstwa. Najlepiej takie, które już same nie mogą mieć dzieci, ale wciąż posiadają zasoby w postaci czasu i energii … czyli na przykład babcie?

Hipoteza babki

Naukowcy, tacy jak Hawkes, O’Connell i Blurton Jones zaproponowali pewną ciekawą hipotezę – Hipotezę Babki (ang. The grandmother hypothesis), która poniekąd ma tłumaczyć fenomen, jakim jest pojawienie się zjawiska menopauzy w naszym gatunku. Menopauza, czyli ustanie miesiączkowania wskutek zaniku czynności jajników u ssaków występuje bardzo rzadko. Oprócz Homo sapiens, obserwuje się ją jedynie u rezusów, waleni, w tym delfinów. Hipoteza Babki zakłada, że występowanie menopauzy jest adaptacją, dzięki której starsze kobiety mogą poświęcić swój czas i energię na odchowanie swoich najmłodszych dzieci oraz na opiekę nad wnukami, które przecież też posiadają część ich genów (o współdzieleniu genów i „inclusive fitness” pisałam szerzej we wpisie pt. Wszystko w rodzinie – czy istnieje altruizm krewniaczy?)

DoŻyj szybko, umieraj młodo?

U większości ssaków samice mogą się rozmnażać praktycznie do kresu swoich dni. U kobiet menopauza występuje w wieku około 45-55 lat. Biorąc pod uwagę średnią długość życia naszych przodków, która jeszcze w średniowieczu wynosiła około 30-40 lat, w naszej ewolucyjnej przeszłości nieliczne kobiety w ogóle dożywały menopauzy. Zatem wielu naukowców ma poważne zastrzeżenia do Hipotezy Babki. Co więcej,  twierdzą, że menopauza nie jest żadną specyficzną adaptacją, ale zwyczajnie efektem utraty przez organizm kobiecy wszystkich oocytów, czyli komórek jajowych w jajnikach. Jak wiemy z lekcji biologii dzieci płci żeńskiej rodzą się z określoną ich liczbą. W czasie cyklów miesiączkowych dojrzewa jedna/dwie komórki jajowe. Jak się skończą, to organizm przestaje wytwarzać hormony związane z tym procesem i mamy do czynienia z menopauzą. Zatem, ich zdaniem, kobiety nie zaprzestają reprodukcji stosunkowo wcześnie w porównaniu do innych ssaków, raczej, dzięki postępowi cywilizacyjnemu, umierają stosunkowo późno. Czyli menopauza to zwyczajnie artefakt stosunkowo niedawnego wzrostu długości życia człowieka. Jednak nie da się zaprzeczyć, że jest to niezwykle korzystne „zrządzenie losu” z punktu widzenia wnucząt.

Menopauza może się przydać?

Bez względu na to, czy menopauza była „celowym zabiegiem” ewolucji, czy jest po prostu efektem zaprzestania czynności niektórych organów na skutek starzenia się organizmu, instytucja babci w dzisiejszej rzeczywistości jest szalenie ważna. W społeczności łowiecko-zbierackiej Hadza w Tanzanii kobiety, jeśli dożyją starości, po menopauzie nadal są bardzo aktywne. Pamiętajmy, że w społecznościach o naturalnej płodności, gdzie nie stosowana jest kontrola urodzeń, kobiety przez większość swojego dorosłego życia albo są w ciąży, albo karmią piersią, albo odchowują małoletnie dziecko. Zatem te członkinie grupy, które okres reprodukcyjny mają już za sobą, mogą pracować dłużej i dzięki temu są wydajniejsze niż ich młodsze koleżanki. A pożywienie, które zbiorą nie muszą przeznaczać na żywienie swoich dzieci, ale mogą wykorzystać na dożywianie wnucząt.

No zjedz jeszcze jednego ziemniaczka, za mamusię, za tatusia, za babcię…

Wyobraźmy sobie, że młoda kobieta będąca członkinią wspomnianej wyżej społeczności ma czteroletnie dziecko odstawione już od piersi, które może spożywać pokarmy stałe i dopiero co urodzone niemowlę przy piersi. Z momentem przyjścia na świat rodzeństwa, to starsze musiało zostać odstawione od piersi. A odstawienie od piersi to jeden z najtrudniejszych momentów w życiu dziecka, ponieważ nie otrzymuje ono już pełnowartościowego pożywienia w postaci mleka matki, które dodatkowo zapewniało mu odporność, ale musi polegać na kaloriach w postaci pokarmów stałych, które są mu dostarczane przez innych członków grupy i mogą być zanieczyszczone drobnoustrojami chorobotwórczymi. Naukowcy zauważyli, że w takiej sytuacji rozwój i zdrowie tego starszego dziecka było silne zależne od liczby godzin pracy jego babci. Czyli im więcej pracowała babcia, tym więcej pożywienia przynosiła do domu i tym więcej to czteroletnie dziecko zjadło. A dobrze odżywiony maluch będzie zdrowszy, silniejszy i z większym prawdopodobieństwem dożyje pełnoletności. Podobną prawidłowość zaobserwowano u innych ludów takich jak !Kung czy Ache.

Drogi mężu – teściowa jest na wagę złota

Naukowcy z Wielkie Brytanii, którzy przyjrzeli się 37 tradycyjnym populacjom z całego świata, zauważyli, że babcie, w szczególności matki matek, są najbardziej niezawodnym źródłem pomocy przy małych dzieciach i różnych pracach domowych. Dzięki ich pomocy wnuczęta są nie tylko lepiej odżywione, ale i znacznie wzrastają szanse na ich przeżycie w trudnych warunkach np. podczas wojny czy głodu. To wszystko sugeruje, że dokarmianie wnucząt przez babcie jest ważną strategią zapewniającą dzieciom przetrwanie.  

Nie złościmy się na nasze kochane babcie, gdy próbują nas tuczyć kotlecikami, ciastami i pączkami. One robią to z dobrej woli i dla naszego dobra. Co nie znaczy, że od razu musimy zjadać trzecią dokładkę :).

 

Bibliografia:

Barrett, L., Dunbar, R., & Lycett, J. (2002). Human evolutionary psychology. Princeton University Press.

Blell, M. (2018). Grandmother hypothesis, grandmother effect, and residence patterns. The international encyclopedia of anthropology, 1-5.

Hawkes, K., O’Connell J.F. &Blurton Jones N.G. (1989). “Hardworking Hadza Grandmothers.” In Comparative Socioecology: The Behavioural Ecology of Humans and Other Mammals, edited by V. Standen and R. A. Foley, 341–66. London: Basil Blackwell.

Hawkes, K., O’Connell, J. F., Jones, N. B., Alvarez, H., & Charnov, E. L. (1998). Grandmothering, menopause, and the evolution of human life histories. Proceedings of the National Academy of Sciences95(3), 1336-1339.