Wszyscy się śmiejemy, bez względu na wiek, płeć, pochodzenie czy szerokość geograficzną. Śmiech jest u ludzi jednym z przejawów radości i szczęścia, ale może też służyć tuszowaniu niepewności lub skrępowania. Śmiech bywa często łączony z poczuciem humoru i odgrywa ogromną rolę w relacjach interpersonalnych. Nasuwa się zatem pytanie, kiedy nasi przodkowie zaczęli się razem śmiać? Czy nasi najbliżsi krewni, szympansy, też się śmieją? Jak brzmi podobno najśmieszniejszy dowcip świata?

Według naukowców z Uniwersytetu z Hertfordshire, którzy badali naturę śmiechu, najśmieszniejszy dowcip świata brzmi następująco:

Dwóch myśliwych poluje w lesie. Nagle jeden z nich pada na ziemię i wygląda na to, że nie oddycha. Drugi myśliwy dzwoni przerażony na 112 i urywanym głosem rzuca do słuchawki: ‘Mój przyjaciel nie żyje’. Operator odpowiada opanowanym tonem: ‘Przede wszystkim uspokój się. Upewnij się, że twój przyjaciel nie żyje’. W słuchawce zapada cisza, po chwili słychać strzał. W słuchawce odzywa się głos myśliwego: ‘No dobra na pewno nie żyje, a co teraz?’.

Tak właśnie brzmi najśmieszniejszy dowcip. Jak do tego doszli? Na stronie internetowej umieścili wiele popularnych dowcipów i ten właśnie uzyskał największe uznanie.

Dlaczego dowcipy śmieszą?

Zastanawiacie się pewnie dlaczego ten akurat dowcip był tak wysoko oceniany przez Belgów, Niemców, czy Amerykanów? Są dwa powody. Pierwszym z nich jest to, że powyższy żart słowny oswaja bardzo trudny dla wielu z nas temat – śmierć. Niejako dostarcza uczucia ulgi wobec lęku przed nią – zamiast się jej bać, śmiejemy się. Drugą przyczyną jest zarysowana w dowcipie wyraźna sprzeczność. Ktoś, komu bardzo zależy na zdrowiu przyjaciela i dzwoni na 112, powinien podejść i delikatnie sprawdzić czy poszkodowany oddycha, a nie zastrzelić go z zimną krwią. Brak logiki we wnioskowaniu i, co za tym idzie, zaskoczenie, jest najczęstszym powodem śmiechu i sukcesu danego żartu w towarzystwie. W dobrym kawale czy dowcipie nasz umysł „idzie” w jednym kierunku, jakąś utartą ścieżką logicznego rozumowania, by w pewnym momencie niespodziewanie zostać bezceremonialnie szarpniętym w  odwrotnym kierunku. Stąd niektórym z nas czasem trochę zajmuje, zanim ich mózg przetworzy sprzeczności i „złapiemy dowcip”.

Centrum dowodzenia dowcipem w mózgu

Śmiech jest reakcją wrodzoną, niezależną od kultury czy wychowania. Żartowanie, dowcipkowanie i zaraźliwość śmiechu oraz interpretowanie śmiechu jako szczerego albo nieszczerego są zjawiskami uniwersalnymi dla wszystkich ludzkich społeczności. Przeanalizowanie dowcipu angażuje wiele ośrodków w naszym mózgu. Jednak to właśnie brzuszno-przyśrodkowa kora przedczołowa (generalnie kora czołowa) odpowiada za tak zwane „złapanie dowcipu”. Neurony tego rejonu mózgu „widzą” niedorzeczność, nielogiczność dowcipu. Gdy nasz mózg połapie się w niedorzeczności tego, co właśnie usłyszeliśmy, wybuchamy śmiechem. Co ciekawe radość jako taka, jest rejestrowana w całkiem innym miejscu naszego mózgu niż sam śmiech – w obszarze zwanym jądrem półleżącym. Jest to miejsce związane z pozytywnymi emocjami, ale również i z uzależnianiami.

Czy warto opowiadać dowcipy?

Moim zdaniem warto, nawet jeśli są to żarty z nie najwyższej półki, to i tak warto trenować nasze mózgi, no i oczywiście się śmiać. Mówią, że „śmiech to zdrowie” – i wiele się nie mylą, ponieważ śmiech pełni wiele ważnych funkcji.

Śmiech pełni niezmiernie ważną społecznie funkcję. Zwłaszcza wspólne zanoszenie się od śmiechu przełamuje lody, odpręża. Co więcej, sprawia, że jesteśmy pełni życzliwości i wyrozumiałości dla innych. Przeprowadzono ciekawy eksperyment, w którym badano, jak wspólne śmianie się może wpłynąć na chęć dzielenia się z innymi. Naukowcy poprosili badanych, żeby podzielili się z wybraną osobą pewną sumą pieniędzy, którą otrzymali od organizatorów. Badani byli oczywiście bardziej hojni w stosunku do osób, które znali niż w stosunku do nieznajomych. Jednak gdy zaproszono badanych i osoby im nieznajome na wspólny seans filmowy, na którym wyświetlana była komedia i mieli szansę się poznać, wyniki eksperymentu zmieniły się diametralnie. Badanie stali się równie hojni w stosunku do osób znajomych jak i obcych, z którymi oglądali wspólnie śmieszny film.

Śmiech to jednak nie tylko dobre samopoczucie. Czasami śmiech może towarzyszyć takim emocjom jak gniew, wstyd, czy zdenerwowanie. Wtedy może służyć zamaskowaniu tych emocji. Co więcej, śmianie się w sytuacjach obiektywnie nieśmiesznych może również służyć zjednywaniu sobie innych osób, zwłaszcza stojących wyżej w hierarchii, sygnalizując podległość.

Czy szympansy potrafią się śmiać?

Biolodzy ewolucyjni uważają śmiech za bardzo stary wynalazek. Jednak w takiej formie, w jakiej my go znamy najprawdopodobniej wyewoluował wtedy, kiedy język. Chodzi przede wszystkim o kontrolę oddechu i obniżenie krtani w stosunku do kręgów szyjnych. Nasi najbliżsi krewni też się śmieją, ale ze względów na ograniczenia anatomiczne brzmi on zgoła inaczej niż nasz. U szympansów jest to prosta seria cha-uh-cha-uh-cha – dźwięk jest wydobywany na zmianę podczas wydechów i wdechów. U ludzi natomiast jest to seria cha cha cha na jednym wydechu bez nabierania powietrza. Szympansy śmieją się w oczekiwaniu na jakąś sytuację społeczna lub w jej trakcie – np. zabawy, ale nie wszystkie razem.  Zarówno sposób śmiania się jak i brak jego społecznego wymiaru to cechy, które odróżnia go od śmiechu ludzkiego.

Śmiech na receptę

Udowodniono, że śmiech działa przeciwbólowo, ponieważ skutecznie uwalnia endorfiny. Ale nie ten płytki, powierzchowny, tylko głęboki, z przepony, gdy śmiejemy się całym sobą ponieważ wtedy uaktywnia on wiele mięśni tłoczni brzusznej. Co więcej aktywne śmianie się poprawia humor. Już samo ułożenie ust w uśmiechu i uruchomienie mięśni odpowiedzialnych za ten wyraz twarzy powoduje aktywowanie ośrodków w mózgu odpowiedzianych za dobry humor. Nasz umysł mówi nam przecież, że kiedy się śmiać, zatem jeśli nawet sztucznie uniesiemy kąciki ust do góry w uśmiechu to nasz mózg odbiera to jako pozytywny bodziec i „włącza” dobre samopoczucie. Takie sprzężenie zwrotne.

Śmiech łączy

Jednak najważniejszą funkcją śmiechu jest jego rola więzotwórcza, dzięki temu, że rozluźnia i powoduje wydzielanie się endorfin, Co więcej, społeczna natura śmiechu powoduje, że jest on zaraźliwy. Kiedy jedna osoba zaczyna się śmiać, inne często idą w jej ślady – stąd w 1953 wymyślono w telewizji „beczkę śmiechu”.  Dzięki śmiechowi w tle lub pozytywnej reakcji widowni dowcipy w sitcomach czy programach rozrywkowych wydają się nam śmieszniejsze niż są w rzeczywistości. Podsumowując, śmiech taki, jaki nam towarzyszy na co dzień, najprawdopodobniej wyewoluował jako ważny mechanizm tworzenia i podtrzymywania więzi, przełamywania lodów i potwierdzania relacji. Zatem śmiejmy się, ile się da!

 

Bibliografia:

Walter, Ch. (2008). Kciuki, paluchy i łzy oraz inne cechy, które czynią nas ludźmi. Wydawnictwo Rebis

Szlendak, T., & Kozłowski, T. (2008). Naga małpa przed telewizorem: popkultura w świetle psychologii ewolucyjnej. Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne.

Gamble, C., Gowlett, J., Dunbar, R.I.M. (2017). Potęga umysłu. Jak ewolucja życia społecznego kształtowała ludzki umysł. Kraków: Copernicus Center Press.