W swojej popularnej piosence The Shoop Shoop Song Cher śpiewała mniej więcej tak: „Jeśli chcesz wiedzieć czy on Cię bardzo kocha, wyczujesz to w jego pocałunku (…).” No właśnie jak to się stało, że całowanie jest dla nas, ludzi, tak ważnym miłosnym rytuałem? Dlaczego całowanie jest takie przyjemne? Czy we wszystkich kulturach ludzie się całują? Niedawno w Scientific reports ukazała się  publikacja, warta Ig Nobla 2020, w której naukowcy rzucili nowe światło na zagadkę romantycznego pocałunku.

Całowanie, w odróżnieniu od bardziej złożonych ludzkich zachowań, takich jak posługiwanie się językiem, nie jest wynikiem ewolucji sensu stricto. Wprawdzie romantyczne pocałunki usta-usta są szeroko rozpowszechnione kulturowo, to jednak tylko około 90% społeczności ludzkich je praktykuje. Jeszcze od niedawna istniały plemiona lub grupy ludzkie, które w swojej tradycji nie znały głębokich pocałunków. Na przykład Polinezyjczycy czy Maorysi nie okazują uczucia przez całowanie. Celebrowanie miłości w różnych kulturach może być różne pod względem rytuałów i form romantycznej ekspresji, jedno jest jednak pewne: tam gdzie całowanie zostanie zaimplementowane, szybko zjednuje sobie swoich zagorzałych zwolenników.  

Dlaczego lubimy się całować?

Usta są przede wszystkim pierwszym odcinkiem układu pokarmowego. To właśnie w ustach odbieramy takie sygnały jak smak pożywienia, jego temperaturę czy teksturę. Jesteśmy jedynymi ssakami z dużymi czerwonymi wargami wywiniętymi na zewnątrz. Co więcej, wargi mają najcieńszą warstwę skóry na całym ciele, a same usta oraz jama ustana są wyposażone w liczne zakończenia nerwowe. Obszar w mózgu odpowiedzialny za analizę bodźców płynących z ust i jamy ustnej jest większy, niż ten odpowiadający za poruszanie całym tułowiem. Całowanie zatem to nic innego jak wykorzystanie ogromnego potencjału czuciowego, jaki znajduje się w ustach.  

Nie bierz tego do buzi!

To najczęstsza fraza wykrzykiwana przez zatroskane matki, kiedy widzą, że ich niemowlę zbliża się do „niebezpiecznego” obiektu, który w tej buzi nie powinien się znaleźć. Jednak to, że niemowlęta poprzez „smakowanie” przedmiotów poznają świat nie powinno dziwić. Po prostu najszybciej rozwijają się te ośrodki w mózgu, które odpowiadają za obsługę jamy ustnej. Jedzenie to podstawa, żeby przetrwać. Więc gdy jeszcze zmysły wzroku, słuchu czy dotyku nie działają całkiem sprawie, usta są najlepszym źródłem informacji.

Niektórzy naukowcy twierdzą, że pojawienie się całowania w naszym repertuarze zachowania związane jest właśnie z przyjmowaniem pokarmów przez niemowlęta. W zamierzchłej, ewolucyjnej przeszłości nie było przecież supermarketów i gotowych słoiczków z przecierami dla dzieci. Prawdopodobnie matki naszych przodków przeżuwały pokarm i tak wstępnie przetworzony podawały swoim dzieciom w czymś na kształt pocałunku. Taki pokarm, poddany obróbce mechanicznej  i nadtrawiony (w ustach znajduje się amylaza ślinowa, która zapoczątkowuje trawienie cukrów), mógł być łatwo przyswajalny dla niemowląt i małych dzieci.

Podobne zachowania zaobserwowano również u ptaków czy naszych najbliższych krewnych – szympansów. Całowanie, początkowo ściśle związane z przetrwaniem, mogło z czasem zacząć być kojarzone z przywiązaniem i miłością w ogóle.

„Posmakować” partnera

Inni naukowcy zwracają uwagę na ważne walory pocałunku w kontekście doboru płciowego. Twierdzą oni, że może on pełnić ważną funkcję w fazie zalotów, ponieważ pozwala na określenie jakości biologicznej naszego potencjalnego partnera oraz jego stanu zdrowia.

Głównym nośnikiem informacji, którą oczywiście nasze mózgi analizują bez udziału świadomości, jest ślina. Średnio ok. 99,5% śliny stanowi woda. Pozostałe pół procenta to składniki nieorganiczne (0,2%), organiczne (0,3%) oraz komórki. Ślina nie tylko ma ułatwiać połykanie i, dzięki amylazie, powodować wstępne trawienie cukrów, ale pełni również do pewnego stopnia funkcję bakteriobójczą. 

Co ciekawe, kobiety znacznie częściej biorą pod uwagę zapach oddechu partnera w ocenie jego umiejętności całowania się, i co za tym idzie, w ogólnym szacowaniu jego wartości jako potencjalnego kandydata na kochanka. Są również mniej skore wchodzić w intymną relację bez wcześniejszego pocałunku lub z osobą w ich mniemaniu nie umiejącą się całować. 

Pamiętajmy jednak, że takie „smakowanie” potencjalnych parterów może być też ryzykowne. Drogą kropelkową roznosi się bowiem całkiem pokaźna liczba chorób, począwszy od zwykłego przeziębienia, a skończywszy na poważnych schorzeń takich jak grypa czy COVID-19.

Czy całowanie zależy od zasobności portfela

Ostatnio jednak naukowcy skłaniają się jednak do stwierdzenia, że całowanie jest zachowaniem znacznie bardziej cenionym w stałych związkach niż na etapie zalotów. Christopher Watkins wraz z międzynarodowym zespołem badaczy, w których gronie znalazła się również polka – dr Agnieszka Żelaźniewicz, sugerują, że całowanie może być znacznie lepszym wskaźnikiem jakości romantycznego związku niż inne formy intymności na przykład przytulanie czy zbliżenia seksualne.

Co więcej, ich ostatnie odkrycia, opublikowane w Science Communications pokazują, że częstość romantycznych pocałunków w stałych związkach może być związana z sytuacją ekonomiczną. Badacze zauważyli, że osoby żyjące w stabilnych parach i mieszkające w krajach, gdzie dysproporcje zarobków są duże, całowały się znacznie częściej niż pary żyjące w rozwiniętych i dobrze prosperujących państwach. Zatem wychodzi na to, że dbanie o trwałość relacji jest szczególnie ważne tam, gdzie zasoby są ograniczone. Tam, gdzie na przykład dobrze zarabiający mąż jest „na wagę złota” (dosłownie), żonom będzie bardziej zależało na utrzymaniu satysfakcjonującej relacji, ponieważ to zapewni przetrwanie ich dzieciom (o tym, czego kobiety szukają w mężczyznach pisałam już w Kochanie, zajmiesz się dziećmi?).

Na czym polega magia pocałunku?

Jak to jest, że może stanowić niejako „narzędzie” utrzymania relacji? Otóż w czasie całowania otrzymujemy przyjemną stymulację fizyczną w postaci dotykania warg, które to bodźce zapoczątkowują całą kaskadę reakcji chemicznych w naszym organizmie. Podnosi się ciśnienie krwi, źrenice się rozszerzają, zaczynami głębiej oddychać. Ponadto wydziela się całe spektrum hormonów, począwszy od serotoniny oprowadzającej za dobry nastrój, przez dopaminę związaną z pozytywnymi emocjami, adrenalinę, która wzmaga odczuwanie ekscytacji, a skończywszy na hormonach szczęścia – endorfinach.  

Całowanie, jako wyraz miłości, jest zatem przyjemne i wzmacnia zaangażowanie. Taki gest potwierdza bliskość między partnerami i nie jest bardzo kosztowny energetycznie, więc może być stosowany często, w różnych okolicznościach przyrody i w dużych dawkach.

Pocałuj mnie!

Podsumowując, jeśli jesteście w stałym związku, to po przeczytaniu tegotekstu koniecznie zamknijcie laptopy, wyłącznie telefony i pocałujcie z uczuciem swojego partnera lub partnerkę. Na pewno wyjdzie to waszemu związkowi na dobre. Idąc za słowami Ingrid Bergman „Pocałunek jest uroczą sztuczką (…) do powstrzymania mowy, gdy słowa są zbędne”.

Bibliografia:

Walter, Ch. (2008). Kciuki, paluchy i łzy oraz inne cechy, które czynią nas ludźmi. Wydawnictwo Rebis

Watkins, C. D., Leongómez, J. D., Bovet, J., Żelaźniewicz, A., Korbmacher, M., Varella, M. A. C., … & Bolgan, S. (2019). National income inequality predicts cultural variation in mouth to mouth kissing. Scientific reports, 9(1), 1-9.

Watkins, C. D., Leongómez, J. D., Bovet, J., Żelaźniewicz, A., Korbmacher, M., Varella, M. A. C., … & Bolgan, S. (2019). National income inequality predicts cultural variation in mouth to mouth kissing. Scientific reports9(1), 1-9.

Wlodarski, R., & Dunbar, R. I. (2013). Menstrual cycle effects on attitudes toward romantic kissing. Human Nature24(4), 402-413.